Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Białe kROOKIE
Maja Staśko
poniedziałek, 10 grudnia 2012
 Podskórny Poznań

„Rookie” to sportowe określenie osoby początkującej w profesjonalnej karierze, świeżej, pełnej entuzjazmu i zaangażowania. Artbooki są rookie, co do tego nie ma (być) wątpliwości, choćby przez samo historyczne wywodzenie z jawnego sprzeciwu wobec oficjalnych instytucji: sieci galerii na Zachodzie czy organu cenzury na Wschodzie; obecnie artbooki to anty-e-booki. Także poznański, międzynarodowy, grudniowy festiwal jest rookie jako wynik kilkumiesięcznego zaledwie projektu, jako kolejny początek w nieustannie inicjującej odrodzenia, nadchodzenia, ataki artbookowego szału niszy świata sztuki – po wieku XIX, hippisowsko-anarchistycznych latach 60. (czasopismo „Fuck You: A Magazine of the Arts”), latach 70. (czasopismo „Art-Rite”) i przełomach kolejnych, które za pomocą skype’owego połączenia referował z ekranu David Senior podczas wykładu „Jakieś miejsca: wprowadzenie do historii publikacji artystycznych”.

Ale na samej nazwie poznańskiego festiwalu sportowe odniesienia się nie kończą. Wystawa książek i obiektów okołoksiążkowych (dwu)taktownie sparafrazowała amerykańskie określenie z ligi koszykówki NBA – MVP (most valuable player) i przybrała nazwę „Most Valuable Publishers” – najwartościowsi wydawcy zebrali się w wystawowej celi w celu pojedynkowania w dwójki. Zgodnie z przywoływanym kontekstem sala wystawowa skomponowana została na wzór boiska do koszykówki. Zestawiani autorzy rywalizują zatem o uwagę po dwóch (białej i czarnej) stronach stolika w jednej, wspólnej im (choć antagonistycznie realizowanej) kategorii: działania społeczne a własna tożsamość (Aleš Čermak vs. Christophe Boutin), badanie materii medium (Rick Myers vs. Josh Smith), kolektywność (kolektyw TTC vs. kolektyw Slav and Tatars), uwiecznianie szczegółu codzienności a pasożytnictwo, postmodernistyczne przeróbki istniejących dzieł (Tadej Pogačar vs. Brian Kennon) i artystyczny narcyzm (Maurizio Cattelan vs. Cezary Bodzianowski). Na krańcach sali książkowo-sztuczny mecz ocenia dwóch sędziów osobnych, nieprzystających do dychotomicznie zarysowanych podziałów: Paulina Ołowska (silna reprezentantka zarówno Polaków, jak i kobiet) oraz David Horvitz. Kto dostanie kosza, kto kosza zdobędzie – oto jest pytanie. Honza Zamojski, kurator wystawy, odpowiedziałby na nie zapewne w kategoriach ekonomicznych – wygrywa ten, kto odczaruje kumoterski hermetyzm tej sztuki, kto przyciągnie najwięcej publiczności, odbiorców, a co za tym idzie: najwięcej gotówki. To właśnie przede wszystkim dla pieniędzy (na kolejną książkę) stworzył Zamojski swoje wydawnictwo (Morava – organizator festiwalu wraz z Galerią Miejską Arsenał) i w podobny sposób skomponował festiwalowy układ, który, zgodnie z kolejnością wchodzenia i wielkością pomieszczeń, dzieli się na trzy części: targi wydawców, wystawę artbooków i salę wykładową. Stąd postulowane założenia programowe festiwalu, ogłoszone przez kuratora podczas dyskusji „Cześć czarnej sztuce” prowadzonej przez Daniela Muzyczuka, sprowadzające się do hasła: kasa, obiekt, refleksja teoretyczna. Tak manifestacyjna deklaracja zdaje się nie mniej ważka niż formalne eksperymentowanie z materialnością – sztuka to także sztuka zarabiania i bez tej umiejętności książki (zwłaszcza artystyczno-niszowe) nie miałyby racji bytu. Obszar marketingowego potencjału, jego braku, zasad finansowania i dystrybucji przeważał w teoretycznej refleksji – może to zatem odzwierciedlenie aktualnego stanu wiecznie rookie sztuki.

Sportowe asocjacje jednak wskazują również na kwestię (co najmniej) równie istotną, związaną z pomijanym aspektem formalnej charakterystyki artbooków – chodzi o ich ciało, ciało fizyczne, materialne, konkretne, dotykalne, wyrażane bezpośrednio w tytułach książek na targach – „Ciało filmu” Marty Kosińskiej, „Wizjonerzy ciała” Wojciecha Klimczyka czy w teoretycznych książkach o tańcu. Czytańcowanie artbooka w sposób znakomity, zgodnie z postulatem korespondencji sztuk zespala cechy znamienne dla kilku artystycznych dziedzin: literatury (tekst – znaki konwencjonalne), malarstwa (wizualność), rzeźby (wypukłość, dotykalność), architektury (kompozycja przestrzenna), muzyki (dźwięk – rejestracje okołoksiążkowe jak u Pauliny Ołowskiej) i filmu (następowanie po sobie obrazów, choćby we flipbooku, czyli książce z kadrów mistyfikacji filmowej Davida Horvitza). Jednocześnie w ramach autonomii sztuk artbook w sposób maksymalny wyzyskuje materię medium książkowego poprzez wyginanie papieru (eksperymenty Ricka Myersa – na przykład odcisk szczęki po ugryzieniu kartki papieru), mistyfikowanie albumów obrazów (jak w albumach Josha Smitha, w których większość obrazów istnieje wyłącznie na kartkach poprzez komputerową obróbkę tych realnie istniejących, czy w twórczości Briana Kennona, który do istniejących albumów dokłada elementy zaburzające ich spójność, na przykład obrazki pornograficzne), umieszczanie przestrzeni wystawy i odbiorcy w ramach książki (pomalowanie na czarno jednej ze ścian dworca w Pradze przez Aleša Čermaka jako element działań performatywnych w przestrzeni miejskiej; albumy z targów z fotografiami obrazów z wystaw z przyglądającymi się im zwiedzającymi i przestrzenią muzeum), książkowej metarefleksji o specyfice artbooków (antologia twórczości zinowej kolektywu TTC). W kategoriach wyłącznie estetycznych tak sproblematyzowana twórczość stanowiłaby rodzaj ładnie wyglądającej, ewentualnie dobrze zaprojektowanej książki, swoisty odpowiednik książki artystycznej bądź porządnie redagowanej serii wydawniczej. W tym miejscu istotna zdaje się jednak kwestia nachalnie pomijana w wykładach i dyskusjach – wielowarstwowość tworzonego przez tak hybrydyczno-autonomiczny twór sensu, konieczność odmiennego, interdyscyplinarnego, totalnego podejścia do sztuki, manifestowana w teoretycznych refleksjach Zenona Fajfera o liberaturze. Wówczas artbook wyzwoliłby się z osaczających kategorii estetyczno-finansowych ku prawdziwie książkowym (zarówno w tradycyjnym, jak i fizycznym rozumieniu) – intymnej, sensorycznej styczności z lekturą w złożonym procesie interpretacji, w myślowym kalos kagathos – zestawianiu sensów wymiaru tekstowego, wizualnego, typograficznego, brzmieniowego i materialnego we wzajemnych współzależnościach. Ów proces sensodociekający z racji charakteru sztuki musiałby być rookie. Ale może to kolejne kroki, może wraz z uświadomieniem sobie możliwości poznawczych inicjowanego na nowo medium pojawią się rozmowy o statusie (a nie stanie) tej sztuki, może do dyskusji poza kuratorami, historykami sztuki i designerami zaproszeni zostaną także pisarze, liberaci, literaturoznawcy, a wielowymiarowym czytańcom nie będzie końca. Przy tym i grono odbiorców powiększy się o tych kilku literaturomaniackich zwolenników książkizmu, czytaczy awangardowych książek, współczesnych białych kruków.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×